Strony

środa, 2 maja 2012

Piłkomaniaczka

Mój pies ma czasem gorsze i lepsze dni, dziś akurat był ten jeden z lepszych. Ostatnio jest dosyć gorąco, to też nie wymagam od niej nie wiadomo jakiego poweru, mimo to za piłką chętnie sobie pośmiga czy to kilka razy czy nawet cały spacer. Dzisiaj był pierwszy dzień bez skwaru, nawet padał deszcz, potem wyszło trochę słońca więc niema co siedzieć w domu. Na dworze wilgotno, trochę duszno, ale nie było tragedii, wzięłam nasz sznur i   ładnie na spacerku się szarpała ku mojemu zdziwieniu, aż 'latała' na nim. Później rzucałam jej piłkę, robiła to z taką radością i chęcią, wykorzystałam ten fakt, wymęczyłyśmy się obie do upadłego ;)
Dzień zaliczam do udanych, a przy tym cudownym aporcie D udało się nawet oderwać cztery nogi od ziemi, jednorazowy skok, bez złapanej piłki ale liczy się fakt!

niedziela, 22 kwietnia 2012

Sukces Sukces!

 Bo dlaczego musi być nudno jak pada deszcz :) ? A no właśnie nie musi, i w sobotnie popołudnie moja kreatywność się obudziła. Zaczęłyśmy klikać trzymanie w japce szarpaka, Dot załapała po paru klikach, czubek mały xP. poćwiczymy sobie jeszcze i kupimy koziołka haha zaczynamy westie obi 






















Tego samego dnia też zaczęłam kombinowac z puszczaniem bąbelków w wodzie, narozlewała tylko, szału nie było. Dzisiaj rano też to powtórzyłam, ale wzięłam większą miskę, sposobami w końcu się udało, no i puszczanie bąbelków jest, czyli kolejny sukces. Urozmaicamy sobie też czas zabawą w 'szukaj', uaktywnia takiego szperacza że nie wiem :) widać że to lubi.

A czasami organizujemy sobie coraz to bardziej artystyczne sesje, Doti jest świetną modelką, jest bardzo cierpliwa, co też pozwala mi na uzyskiwanie coraz lepszych zdjęć.

 Na spacerach głównie piłeczkujemy żeby rozwinąć prędkość i rozładować energię.
Mój nałóg znowu daje sie we znaki i mam wielką chętke na nową obroże, ale na razie tak czy inaczej muszę się powstrzymać, planuję sterylke, a konkretnie muszę zdobyć pieniądze, a zabieg jest wręcz wskazany, biorąc pod uwagę chociażby obóz, po tym choroby i komfort.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Co się dzieje kiedy nic się nie dzieje


Mała przerwa w postach nie oznacza rzecz jasna przerwa w naszych działaniach, a konkretnie co się u nas
dzieje? Był taki tam standardowy odpoczynek ;) Po tym znów Dot wraz ze mną stanęła do pracy. Są i efekty,
bardzo mnie zadowalające. 

Nagrody są jak zwykle motywujące, ponieważ nie kupuje już na wagę tych suchych zielonych kostek, własnie z powodu małej atrakcyjności, kupiłam kilka paczek Gimdog'ów i szczerze powiem że są całkiem spoko, mięsne, skład okey, no i najważniejsze są motywujące, to też nadają się do naszego szkolenia.

Po dzisiejszym spacerze, widzę też duże postępy w odwoływaniu i ignorowaniu ludzi, natomiast od psów nie ma szans, ona po prostu MUSI do jakiegoś podbiec, albo przynajmniej wydrzeć ryjka.
Cały czas myślę nad wskokiem na stopy, na plecy idzie coraz lepiej, na piszczele też ćwiczymy, bo tu jest problem z równowagą, a ja także muszę ją na nogach utrzymać. Kupiłam sobie trampki, to mam nadzieje że zaczniemy tą 'niemożliwą' sztuczkę. Z Dostawiania jestem bardzo zadowolona, bo nie przypuszczałam że kiedyś tak się jej uda :)  A żeby nie było zbyt kolorowo, to nadal obroty prawo-lewo 'idą jak chcą' czasem już jest niby ok, left, i obrót w lewo, a potem to już leci jak z karabinu, aby sie kręcić, szlak mnie trafia, ale czasem po prostu odpuszczam, albo zostawiamy to z pomocą rąk.

 Mam chętkę na jakieś hopki, na spacerach po aport biegnie z mega kopem, a wydaje mi się że trzeba będzie trochę przypomnieć naprowadzanie na hopki z rozbiegu;)
A tak apropo's dzisiejszej sesji, próby trzymania czegoś w japce :)

czwartek, 22 marca 2012

Nakręcenie, i co kuma Dotka


Rozumiesz w końcu czy nie? komenda wprowadzona niedawno, i jak zauważyłam robiona na chybił trafił, dzisiaj widzę już kolejne przebłyski kumania right-obracamy się w prawo, left-obracamy się w lewo. Krótka przerwa w ćwiczeniach, a nawet spacerach, i proszę, dziś widziałam mega nakręcona psa, o dziwo nawet na piłkę, więc w szybkim czasie pies był wybiegany i zmęczony. Zmieniłam trochę nagradzanie, czyli próbuję się hamować przed 'wyjmowaniem smaka przed jej nos, tak żeby Dot nie robiła tego dla niego tylko na moje polecenie, nagroda później. No i w ten sposób przekonałam się że Dotas się skupia, i nie robi wszystkiego pod wpływem nagrody.  
Byłam zadowolona z jej dzisiejszej pracy, ładnie aportowała, dawała z siebie dużo poweru, później ćwiczyłyśmy komendę zwalniającą, i 'samokontrole', zostawanie w różnych pozycjach, przy tym rzut piłką po którym Doti nie mogła się ruszyć, tylko dopiero po zwolnieniu (Go). 

Świadomość zadu jest już po prostu 100% drzewa, ściany czego by nie było, to Dot wie że ma tylne nogi. Musimy natomiast popracować nad wskokiem na plecy, a potem możemy zaczniemy kombinować ze stopami :)




 I nasz ostatni wypad na PM i nad Wisłę.
Musze przyznać że przywołanie jest już o wiele lepsze, od zapachów troche gorzej, ale od psów już coraz lepiej, także w innych miejscach ładnie pracuje.
Mogę ją ze spokojem spuścić w miejscach publicznych, od ludzi też się fajnie odwołuje. Czasem się za wącha i wtedy jest jedynie gorzej, ale ogólnie OK





Przyjemna pogoda, zmotywował mnie nawet do zrobienia filmiku, więc jest taki krótki, ze spaceru, a po tym szykuję się już do robienia następnych :D



środa, 14 marca 2012

Sportowo

Doti właśnie tryknęła mnie noskiem :P Ale może zacznę pisać post, tak jak już wspominałam wiosna dała Doti poweru, bardzo pozytywnego poweru. 18 grudnia pisałam post "Znaleźć Sposób", gdzie miałyśmy problemy z porozumieniem i współpracą, a właściwie jej brakiem. Miesiąc później 12 stycznia pojawił się post "Super Hiper Ultra Dog" i to w naprawdę tak krótkim czasie tak wiele się zmieniło, ale to jeszcze nie koniec, od stycznia minęły 2 miesiące, a skoro przez miesiąc zmieniła się cała nasz współpraca, porozumienie, to teraz musi być już naprawdę cud miód i orzeszki, i powiem wam ze tak jest;) Właśnie tak jest idealnie, czasem są te gorsze dni jak to wszędzie, ale głównie trzymamy się świetnej, aktywnej pracy. Doti z chęcią wychodzi na długie spacery, chętnie pracuje, ja oczywiście staram się to umacniać, za pracę są tylko najlepsze, najbardziej atrakcyjne smakołyki. Ostatnio wybrałam się na wybieg (który także był w postach) to bardzo dobre miejsce do ćwiczeń. Tak więc ćwiczyłyśmy zostawanie, slalom, i aporty które dają Doti dużo ruchu, aktywności, na to jest bardzo nakręcona, akurat piłki nie miałam ale pod ręką był patyk, latała jak szalona, ruszała się tak że aż nie wierzyłam, obroty robiła bardzo szybko, przewroty też no i sam aport! w pewnej chwili
myślałam że straciła swoją samo kontrole, była mega nakręcona.























Sportowy Fryz
Wzięłam się za te Dotkowe kudełki, wytrymowałam mega krótko, firankę ścięłam też na krótko, i jest working westie  

Sportowa sylwetka
Ostatnio jest tak aktywnie, że mimo westikowej budowy Doti jest smukła i szczupła, udało się nawet wypracować te 7,5kg tak więc jest idealnie :)

Szarpaki!
Kiedyś zabawki ograniczały się do jednego sznurka i jednej piszczącej piłki, teraz mamy wiele szarpaków, zabieranych na spacer i dodających nam naszej 'sportowości'!
No i nareszcie Doti stała się wpół sportowym westikiem, wpół, bo dopiero zaczniemy przygodę z naszym sportem ^^

poniedziałek, 5 marca 2012

Spring is amazing

Jak cudownie jest powiedzieć że już jest wiosna, ta na którą czeka się zaraz kiedy nasz zimowy, feriowy czas się kończy Ale dlaczego niesamowita? Wraz z tym jak wiosna zawitała w naszej okolicy, my same zaczęłyśmy czuć ten wiosenny power, większe chęci do pracy, a właściwie współpracy. Od razu jest większa chęć na długie spacery na których można długo przebywać, słońce dotrzymuje nam towarzystwa i umila spacery, jakże urozmaicone i zorganizowane. O tym że ja mam większe chęci mogę niezaprzeczalnie stwierdzić, lecz na jakiej podstawie stwierdzam że wiosna przyniosła Doti większe chęci? I to właśnie z przyjemnością powiem.
Zauważyłam wyraźnie że poprawiło się przywoływanie, i co najważniejsze skupianie na mnie. Czasem po prostu patrzy mi w oczy, czasem po prostu merda ogonkiem kiedy do mnie podchodzi, lub kiedy wykonuje jakąś komendę, to jest jak najlepszy sygnał dla mnie, że Doti czuje chęci do współpracy, ufa mi, i daje do zrozumienia że tworzymy Zgrany Team. Aport, aport traktujemy jako najlepszą zabawę, którą także kształtowałam aby była tą najlepszą zabawą polegającą na biegnięciu po aport, i wracaniu z aportem do mnie, i tak właśnie jest. Spacer z piłką którą wzięłam pierwszy raz wczoraj był świetnym spacerem, "Gonić!" ot motto teriera, ale Dot wie że najlepsza zabawa się nie kończy kiedy przyniesiemy do pańci piłeczkę, więc aport to jest świetna zabawa!
Czasem nawet podziwiam jak te krótkie nóżki dają radę biegać za aportem w tą i z powrotem z wyraźnie dużą satysfakcją, którą odczuwam także ja. Posłuszeństwo, taka prosta sprawa, a jednak wiele osób ma z tym problemy, Doti także nie była oazą spokoju w miejscach rozpraszających. Wczoraj wybrałyśmy się na popołudniowy spacer na ulicę, taka mała odmiana ;) Chodzenie przy nodze jest czymś cudownym, idzie idealnie z luźną smyczą na tyle ile ja jej pozwalam, ale to mamy opanowane już od dłuższego czasu, większym problem natomiast są różne bodźce zewnętrzne, a dokładnie psy, idąc ulicą przechodzi się koło przeróżnych posesji, i naturalnie na większości z nich są psy. Co więc wtedy? oczywiście że Doti musi szczekać, nie może przejść obojętnie. Ale od jakiegoś czasu razem ze skupianiem uwagi polepszyło się właśnie ignorowanie psów. Pomagamy sobie smaczkiem i ładnie idziemy przy nodze, nie zwracając uwagi na rozpraszające psy, i udało się! coraz lepiej to wychodzi, równie podobne sytuacje zdarzają się w lesie, przy rowerach, ludziach i innych psach, ostatnim razem tak się złożyło że biegała po lesie grupa ludzi, za każdym spotkaniem z jednym z nich, D była łapana, ale co wtedy się działo- po prostu szał, ciągnięcie, szczekanie itd. Krótka sesja przy kilku okazjach i widziałam postępy, tak szybko? sama się dziwie, ale też padam z zachwytu i zastanawiam się co jeszcze kryje ten pies!
Jest jeszcze coś z czego jestem ogromnie dumna, otóż nasze pseudo 'dostawianie' było tylko siadaniem przy nodze, i było to siadanie około 20-30cm od mojej nogi, nie liczyłam na coś więcej, zakładałam że Dot po prostu nie zakuma, a ja nie będę w stanie tego zmienić. I to co doprowadziło mnie do takiego zachwytu i dumy to to że, przy własnie powtarzaniu tego siadania przy nodze, Doti się przykleiła!!! nigdy nie wierzyłam że w ogóle może się to stać, a jednak Doti wciąż coraz bardziej zaskakuje, widzę wyraźnie większą bliskość między nami. I jeszcze taki plusik że nasz przeskok przez plecy w końcu zmienił się także w wskok na plecy, kolejna cudowna nowina.

czwartek, 1 marca 2012

Happy Third Birthday

01.03.09- Tak własnie wtedy w Tomaszowie Lubelskim na świat przyszły 3 białe kuleczki, jedną z nich była własnie Doti, i własnie wtedy nadszedł czas na szczeniaka.

Wielka chęć małego, rasowego i własnego psa spowodowała dość dużą niewiedzę co do tej kwestii. W efekcie jest to pies bez rodowodu, nie wiadomo kim byli rodzice itd. Ten impuls spowodował wiele innych ubytków, takich jak niewiedza w prawidłowym żywieniu psa (czyt. Pedigree) szkolenie, tu nie było tak strasznie, ale mogło być lepiej ;) Pielęgnacja, tak niema to jak mieć szorstkowłosego psa, westa i nawet nie wiedzieć że trzeba z nim chodzić do fryzjera, ale nastąpił ten
W drodze do nowego domku :)
przełom kiedy Dot skończyła rok, o dziwo było to nawet trymowanie, ale co z tego jak kolejne 3 wizyty skończyły się goleniem.

Ale co potem, po 3 goleniach, karmieniu syfem?...wtedy kiedy jeszcze wszystko dało się naprawić, nauczyć, trafiłam na forum, forum zmieniło mnie radykalnie-na lepsze rzecz jasna, teraz na psi świat patrzy się od innej strony innymi prawami- tymi lepszymi ;)



Co się zmieniło? bardzo wiele, od już 2 lat wszystko wygląda inaczej.
Doti dieta-czyli pedigree, chappi i inne marketówki-aktualnie je acane/pro plan, naturalne gryzaki itd.
Pielęgnacja-golenie, niewiedza na temat westków-teraz trymowanie, kąpanie adekwatnym do jej rasy szamponem.
Nudne spacery-kiedyś takie własnie były to tu to tam, zawsze nuda w sumie byle co, teraz spacery są urozmaicone, dużo szkolenia, więcej energii, i fajny zorganizowany spacer.














Wszystko co się zmieniło zmieniło się na lepsze :)  Dot na swoje 3 urodziny dostała także prezent o czym ja nie mogłabym zapomnieć ^^ zdziwiłam sie kiedy wyszłam z zoologa z wielką siatą- dla psa O.o?  A dokładnie
2 x ucho królicze
2 x ogon wołowy
Paluszki-żwacze
10 szt. kurzych łapek
paczka suszonych chrząstek czy coś w podobie :P
+ gratisik bidon na wodę Dog Chow, przyda się ;)


Wszystkiego najlepszego mój Biały Diabełku! <3

sobota, 11 lutego 2012

Jak to wygląda?

Jak wygląda nasz dzień? Oczywiście mówimy tutaj o zimowym weekendzie, lato to już zupełnie co innego.
Nasz dzień np ten dzisiejszy, rozpoczyna się około godziny 10:00 kiedy obie otwieramy oczy i patrzymy na siebie, z radością i myślami co tu dziś porobić. Ja wywlekam się z łóżka, Doti także zeskakuje i jest radosna że ja 'już!' wstałam. Wypuszczam Doti do ogródka na siku, po powrocie czeka na nią śniadanie. Ja po zjedzeniu śniadania, ubraniu się itd, zaczynam szykować nas na spacerek, Dot już wie co się święci, wystarczy że wezmę saszetkę do ręki. Kroje parówki, ser żółty, wszystko pakuje do torebki foliowej, dorzucam jeszcze trochę suchego, pakuje do saszetki i smaczki gotowe. W przedniej przegrodzie saszetki mam zwiniętą linkę, a widząc już podekscytowanie białasa, idę do pudełka z Dotkowymi akcesoriami. Zaczynamy się ubierać, Doti siedzi koło mnie w przedpokoju i patrzy jak pańcia owija się szalikiem, i czeka cierpliwie na wyjście, jeszcze tylko saszetka na pas, smycz przypięta i wychodzimy. Jest szał, szybko, szybko trzeba dociągnąć panią do furtki, wtedy grzecznie Dot siedzi i czeka na otwarcie tego "spacerowego przejścia". Idziemy kawałek i jesteśmy w dobrze znanym nam lesie, dochodzimy głębiej i następuje, zmiana smyczy na linkę. Wtedy rozpoczyna się wąchanie, załatwienie potrzeb fizjologicznych, i w końcu nasza spacerowa praca. Nie zawsze wygląda ona tak samo, ale trzymając się dzisiejszego dnia: Zostawanie, trochę chodzenia przy nodze, równanie, skupianie uwagi i przywołanie of kors, przy czym używana teraz linka bardzo pomaga. Trochę luzu, aportowanie patyków, ćwiczenie komendy zwalniającej, zabawa, szarpanie się, czyli wszystko co miłe :).  Pod koniec dzisiejszego spaceru, kiedy w lesie była błoga cisza, zero rozproszeń, natchnęła mnie myśl dotycząca naszej komendy "kółeczko" komenda ta była wykonywana w jedną stronę zazwyczaj lewą, pomyślałam że warto wprowadzić jakieś ukierunkowanie, tak więc przy tym idealnym skupieniu wprowadziłam "Left" i "Right" naprowadzaniem, szło nawet fajnie jak na pierwszy raz, ale jako pierwsza sesja, która ma na celu rozpoznawanie, była krótka.
I z entuzjazmem skierowałyśmy się w stronę domu, lekkim truchtem. Po powrocie w czasie gdy ja zdejmuję wszelkie zimowe ciuchy, Doti czeka na mnie, i razem ze mną idzie do pokoju. Po takim spacerze Dotasek myśli o spaniu i to także czyni ;) ja odpoczywam, sprawdzając blog i forum, bądź nachodzi mi wena twórcza.

Ponieważ soboty jeszcze dużo zostało a na drugi spacer było już ciemno, to poszłyśmy na nasz ogródkowy slalom, slalom pomiędzy nogami to nie to samo, więc znów wzięłam parówkę i zaczęłyśmy slalomowanie:
prędkość fajna, nie tak leniwie, lecz nawet energicznie, czasami zdarzało się jej ominąć tyczki, ale ogólnie ładnie biegała. Nie mogłam jej jakoś bardziej nakręcić, wzięłam szarpak i ku mojemu zdziwieniu, dostała mega poweru, pięknie, szybko slalomowała,  i to na sam rzut szarpakiem DOTI PRACUJE NA ZABAWKI! mega sukces mega Dot!

I znów byłam w kakadu i kupiłam aport ^^




PS: Co do rysunków to nie robię ich na zamówienie, bynajmniej na tą chwilę.

czwartek, 9 lutego 2012

Rzeczy ważne i ważniejsze

Na wstępie stwierdzam iż ten rok może być naprawdę udanym rokiem. Zaczęty bardzo pozytywnie, wspólna praca, pogłębianie więzi, i optymizm na całego. Aprops optymizmu, w tym roku jedziemy na obóz z psem zaliczka już poszła, obóz zapowiada się super, agilitowy oczywiście.



A konkrety:
Obóz GRAF
IV turnus 31.07-04.08 super grupka.

Do obozu jeszcze dużo czasu, ale jest kilka rzeczy które trzeba powoli realizować
* Klatka, zakup jej i nauka przebywania w klatce
* Popracowanie nad przywołaniem
* Agresja niema u nas miejsca, lecz terierkowy charakter trzeba lekko przyhamować.
* Większe skupianie uwagi na mnie, nakręcanie na zabawki

To takie punkty do realizacji przed obozem, a potem w końcu posmakowanie sportu.
____________________________________________________________________________
                                                                                 


Dziś zaczęła się cieczka co też oznacza mniej intensywną pracę, i spacery na lince. Do naszych ostatnich postępów, chociaż już trochę dawno, można dopisać target nosem "NOS" targety to chyba ulubiona sztuczka, a szczególnie ta przednimi łapami ^^

piątek, 3 lutego 2012

REAKTYWACJA

Ostatni post był jeszcze w styczniu, i filmikami zakończył nasz blogowy miesiąc. Mamy luty więc czas na odświeżenie i nowy post. Miałyśmy małą przerwę w naszej pracy, aby Doti zregenerowała  siły i motywacje do działań, bo  jak wiemy nie jest ona pracusiem, tylko terierem I wraz z zakończeniem ferii, kiedy to trzeba powrócić do tej szkolnej rzeczywistości (nie zapominają o tej psiej oczywiście) nie pracowałyśmy, na spacery także nie było czasu plus jeszcze mróz, ale Doti z braku spaceru mi domu nie rozniesie, więc nie mam się co martwić. Ale po tygodniu zbliżając się do weekendu, uznałam że wystarczyła nam ta przerwa, i wracamy do działań. 
Napadało sporo śniegu, teraz niestety jest bardzo zimno.
                      

 Aporty... cóż nakręcamy na szarpaki, i są coraz lepsze efekty ^^




 Nom i to chyba tyle, jutro mam zamiar wstać wcześniej, muszę Doti wytrymować i wykąpać, tak więc zaraz zmykam ^^ Mamy także w końcu pewne plany na wakacje! mam wypatrzony obóz, więc jak wszystko dobrze pójdzie to w końcu posmakujemy prawdziwego Agility.