Coś się wydarzyło z połową mojego psa?
sobota, 25 października 2014
środa, 10 września 2014
Randomowy sukces..
.. co więc nas spotkało? Nic wielkiego, ale przecież jestesmy po to zeby cieszyc sie z małych osiągnięć. Żeby nakreślić jakoś sytuacje, opisywane tu wiele razy życie z terierem oraz związane z tym przeszkody, czasem dają się we znaki. W związku z tym doszłam do pewnych wniosków, a chodzi oczywiscie o te nudne (nie)posłuszeństwo :D Dotkowe 'widzimisie' czesto irytuje, ale wyjsciem zawsze jest jedno i to samo, czyli praca. Znowu więc wróciło na spacery żarcie i duużo cierpliwości. A idąc do sedna postu, udało nam sie dzisiaj zupełnie przypadkowo, zrobić cos na co kiedys pogrzebałam plany, magiczny wskok na stopy. Wskok z leżenia na brzuchu, ponieważ jest dla niej łatwiejszy/niższy. Co i tak jest kolejnym małym, wielkim sukcesem. Podobnie opisywałam vaulty do których to była podobna droga. I bedzie trzeba sie powtarzac całe życie że - wszystko jest możliwe ;) wskok na stopy próbowałam kiedyś robic róznymi metodami, zawsze jednak konczylo sie tylko na dotykaniu przednimi łapami. Tym razem na spacrze po prostu komenda i 'wow, pies siedzi na butach', myślę że w dużej mierze przyczyniła sie tutaj świadomosc wszytskich łapek, którą wypracowałysmy przez cwiczenia z miską i innymi małymi przedmiotami gdzie potrzeba równowagi. Sucz wskoczyła bez większego wahania, i bez wątpienia dała kolejny powód do dumy.
Żeby post nie był smutny, zdjęcia(a wiem że lubicie) jeszcze z wakacji
A jeśli ktoś szuka aktualności, to zapraszam na fp i zdjęcia z Finałów DCDC sprzed tygodnia, na których sie pojawiłam : )
Żeby post nie był smutny, zdjęcia(a wiem że lubicie) jeszcze z wakacji
A jeśli ktoś szuka aktualności, to zapraszam na fp i zdjęcia z Finałów DCDC sprzed tygodnia, na których sie pojawiłam : )
niedziela, 15 czerwca 2014
Powrót do świata żywych, part xxx
Taak, możecie uwierzyć własnym oczom, bo to naprawdę my. Nudna pseudopisarka, autorka bloga - Yuveza, no i bohaterka bloga, Dotka (mała, biała, irytująca diablica)
Jak może niektórzy zauważyli, nastąpił kolejny, jeden z wielu 'zastojów' w pisaniu. Było to trochę spowodowane moimi problemami osobistymi, ale już jest w porządku, i z nowymi perspektywami wracam i tutaj żeby kontynuować wypociny na tematy mniej lub bardziej nudne, jak i wstawiać zdjęcia (mam nadzieje że coraz lepsze)
Takim akcentem pożegnam się, ale już nie na tak długo :D
sobota, 1 marca 2014
niedziela, 22 grudnia 2013
Wielki come back
Trolololo, witamy ponownie :D chyba mój rekordowy zastój w prowadzeniu bloga, aż wstyd xD
Ale ale, przyszłam do Was opowiedzieć trochę o tym jak bardzo nic nie robimy :D Każdy ma okna i widzi jaką mamy piękną zimę, w związku z tym nawet nowych zdjęć nie mam, generalnie sie opierdzielam. Ale ale w końcu jest przerwa świąteczna, wróciłam z przytłaczającej szkolnej rzeczywistości iii tu Was zaskoczę, mam biedacki filmik :D Ponieważ Dota długi czas nic nie robila, to taki bonus co wczoraj klikalysmy ;)
Ale ale, przyszłam do Was opowiedzieć trochę o tym jak bardzo nic nie robimy :D Każdy ma okna i widzi jaką mamy piękną zimę, w związku z tym nawet nowych zdjęć nie mam, generalnie sie opierdzielam. Ale ale w końcu jest przerwa świąteczna, wróciłam z przytłaczającej szkolnej rzeczywistości iii tu Was zaskoczę, mam biedacki filmik :D Ponieważ Dota długi czas nic nie robila, to taki bonus co wczoraj klikalysmy ;)
niedziela, 4 sierpnia 2013
Annówka mówiąc w skrócie
W końcu zebrałam się do napisania tego wyczekiwanego posta, drugi z rzędu wypad do Annówki za nami.
Kolejną rzeczą nad którą wiem że musimy popracować i która sprawiała nam trudność były outy i cik caki, co prawda zakręty jak zakręty ale jednak musimy to wypracować bo nawet albo w szczególnosci dobre prowadzenie takiego małego diabełka nie należy do super łatwych.
Był też czas klikerowy, Ci co nas znają wiedzą że coś tam sztuczkujemy, ale tu zwrócę uwagę na strefy z czym wiąże się świadomość zadu, to drugie mamy zrobione, a jak wyszło to w praktyce na strefach? Nie było źle Doć czai strefę, po kilku próbach coraz więcej świtało w małym mózgu.
Raz z dziewczynami wybrałyśmy wieczorne obi, może i dziwne, ale Dot została pochwalona za chodzenie przy nodze, zdziwiłam się bo ile razy tego nie wałkowałam to zawsze cos mi nie pasowało i w sumie już nie drążyłam perfekcyjnego równania, a było całkiem spoko jak widać. Zaczęłyśmy za to ogarniać po woli ładne zmiany pozycji, bo jednak albo tył albo przód się rusza, więc przed nami trochę klikania.
A zapomniałabym że dzięki Asi Korbal miałam okazje rzucać swoje pierwsze floatery i backhandy :P Frisbee uwielbiam mimo że nie mam frizbującego psa, to bardzo chciała bym to kiedyś robić ;)
W wolnym czasie urokiem Annówki były wspólne wypady do lasu, chyba nie muszę mówić jak wspaniale się spaceruje w towarzystwie 4 pro zajebistych borderów :D
Dotowy fejm wśród bc :D fot. Julia Zaborowska.
Potwór nie byłby spełniony gdyby nie zaliczył wodowania

No i tak minęły w skrócie nasze wakacyjne 5 dni. Poza tym się obijamy trochę i nic konkretnego na razie nie robimy, ja czekam już po cichu na jesień :>
Między 17-21 lipca miałyśmy okazje znów świetnie spędzić 5 dni w towarzystwie psów i psiarzy. Coby tu dużo nie mówić a Annówce zawsze jest wspaniale choćby zważając na atmosferę, a i w pokoju miałyśmy bardzo zacny team :D Pro mastery z 5tki czyli Dota, 4 bordery Floyd, Georgia,Viva, Blaze i bedlington Deri.
Jeśli chodzi o ogarnięcie sie w pokoju z psami to było spoko, jak na 6 psów w jednym pokoju to diabeł nie miał zbyt wielu jazd i panował potem peace (pomijając że oczywiście chciała wszystkich zjeść)
Jeśli chodzi o ogarnięcie sie w pokoju z psami to było spoko, jak na 6 psów w jednym pokoju to diabeł nie miał zbyt wielu jazd i panował potem peace (pomijając że oczywiście chciała wszystkich zjeść)
Porównując do zeszłego roku no to cóż mogę powiedzieć, jest lepiej, sama Wanda powiedziała że Dot jest bardziej zmotywowana, ale Dot jak to Dot potrafiła po prostu sobie zejść z toru bo.. bo tak :D co prawda było gorąco i spodziewałam się takich akcji, równie jak to że będę na nią narzekać 24h, to i tak coś tam z siebie devilek dawał z czego jestem dumna.
Może przejdźmy do agility, w końcu na tym opierał się cały wyjazd. A więc w tym roku byłyśmy już nie w 1 a w 2 grupie, co oznacza jakiś progress, Dot biegała głównie na szarpak, czasem piłka, cieszę się że nie musiałam faszerować jej na agi smakami bo ty by nie miało sensu, a na szarpak zdarzało jej się w terierzym stylu fajnie nakręcić. Niestety mój handling mówiąc delikatnie, leży, więc łatwo było zepsuć przebieg, szczególnie na skomplikowanym torze, a Wanda lubiła takie dawać :D Ja również nie lubię słońca a wręcz nienawidzę więc sądzę że lepiej by to wychodziło z innym combo klimatycznym.
A no i mamy! mamy photographies skaczącego Dociaka, za zdjęcia dziękuję Gabrieli Szubert.
Kolejną rzeczą nad którą wiem że musimy popracować i która sprawiała nam trudność były outy i cik caki, co prawda zakręty jak zakręty ale jednak musimy to wypracować bo nawet albo w szczególnosci dobre prowadzenie takiego małego diabełka nie należy do super łatwych.
Był też czas klikerowy, Ci co nas znają wiedzą że coś tam sztuczkujemy, ale tu zwrócę uwagę na strefy z czym wiąże się świadomość zadu, to drugie mamy zrobione, a jak wyszło to w praktyce na strefach? Nie było źle Doć czai strefę, po kilku próbach coraz więcej świtało w małym mózgu.
Raz z dziewczynami wybrałyśmy wieczorne obi, może i dziwne, ale Dot została pochwalona za chodzenie przy nodze, zdziwiłam się bo ile razy tego nie wałkowałam to zawsze cos mi nie pasowało i w sumie już nie drążyłam perfekcyjnego równania, a było całkiem spoko jak widać. Zaczęłyśmy za to ogarniać po woli ładne zmiany pozycji, bo jednak albo tył albo przód się rusza, więc przed nami trochę klikania.
A zapomniałabym że dzięki Asi Korbal miałam okazje rzucać swoje pierwsze floatery i backhandy :P Frisbee uwielbiam mimo że nie mam frizbującego psa, to bardzo chciała bym to kiedyś robić ;)
W wolnym czasie urokiem Annówki były wspólne wypady do lasu, chyba nie muszę mówić jak wspaniale się spaceruje w towarzystwie 4 pro zajebistych borderów :D
Dotowy fejm wśród bc :D fot. Julia Zaborowska.
Potwór nie byłby spełniony gdyby nie zaliczył wodowania

No i tak minęły w skrócie nasze wakacyjne 5 dni. Poza tym się obijamy trochę i nic konkretnego na razie nie robimy, ja czekam już po cichu na jesień :>
środa, 10 lipca 2013
Tydzień temu jakby nie było
Wróciłyśmy w zeszły wtorek, ale jakoś nie miałam okazji napisać posta.Tak w skrócie to w Łodzi było bardzo najs, na początku było trochę spięć, ale później się jakoś ogarnęło.
Na spacerach psy się akceptowały więc było okey. Apropos spacerki w nowe miejsca z borderem, świetna sprawa :)
Wspomniany border - Georgia :)
Już we wtorek kierunek Poznań, Annówka! czyli powtórka obozu z zeszłego roku.
Więc na razie sie znowu żegnamy, muszę ogarnąć jeszcze pewne rzeczy na obóz, no a po powrocie foty i mam nadzieje większe relacje :)
wtorek, 25 czerwca 2013
niedziela, 16 czerwca 2013
Wakacje are coming...
Czerwiec, czerwiec, czerwiec...... Coraz bliżej, jeszcze tylko 2 tygodnie, i nadejdą te wyczekane wakacje, a co za tym idzie, w końcu coś będziemy robić! Moje plany wiosenne.. hm jakby to powiedzieć, lekko nie wypaliły i w sumie nic sie nie działo ciekawego, za to plany na wakacje stają się coraz bardziej klarowne. Co więcej, już 29.06 na dobre rozpoczęcie wakacji, podbijamy Łódź! Czeka tam na nas bardzo speszyl osoba, kosmiczny pies z hawany i uroczy zaganiacz owiec, potocznie zwany border collie. Po powrocie nie ominie was soczysta relacja z wszystkiego.. (no może prawie wszystkiego) i masa zdjęć!
Potem przewiduję wystawę CACIB w Warszawie w celach zdjęciowych, i w końcu obóz!
Jeśli ktoś jest ciekawy co u nas, to w skrócie powiem, że jest po prostu ok :D Jak w poprzednim poście opisywałam wychodzenie bez smyczy, to cały czas tak jest, i bardzo fajnie się z tym żyje. Dotka w ogóle zaczęła bardziej zwracać uwagę na mnie, tzn tak mi się wydaje, że jej terierskie 'mogę słuchać kiedy chcę', zostało trochę przygaszone i kiedy coś do niej mówię to jest reakcja :)
Także pozdrawiamy, i przypominajcie się ;)
Potem przewiduję wystawę CACIB w Warszawie w celach zdjęciowych, i w końcu obóz!
Jeśli ktoś jest ciekawy co u nas, to w skrócie powiem, że jest po prostu ok :D Jak w poprzednim poście opisywałam wychodzenie bez smyczy, to cały czas tak jest, i bardzo fajnie się z tym żyje. Dotka w ogóle zaczęła bardziej zwracać uwagę na mnie, tzn tak mi się wydaje, że jej terierskie 'mogę słuchać kiedy chcę', zostało trochę przygaszone i kiedy coś do niej mówię to jest reakcja :)
Także pozdrawiamy, i przypominajcie się ;)
czwartek, 30 maja 2013
Progess
Znowu, znowu się stało, cholerny zastój w pisaniu. Co prawda bloga przeniosłam (chociaż jakby się przyjrzeć to mogłoby to lepiej wyglądać), a nowych postów brak, ostatni z marca. Powinnam dostać dobry pojazd za to nie pisanie, które obiecałam, ale jak widać te wieczorne pory czasem dobrze działają na mój mózg i ot własnie piszę posta 5 minut przed północą.
Ale może skupmy się teraz na moim psie, w końcu to jej blog. … Dobra, przyznajcie że czekaliście na mordę tego diabła
Doć żyje! jak widać, no i tak jak mówiłam, razem z wiosną przyszedł power. Co prawda przez długi czas nie robiłyśmy kompletnie nic, ja miałam zastój chyba we wszystkim, no ale lepiej późno niż wcale tak więc działamy. Wracając do tytułowego postępu, nie chodzi tu o moje ruszenie dupy na bloga, jakby się mogło wydawać, a o bardzo ważny postęp w dogadywaniu się psio-ludzkim. Chyba każdy wie że Dotka lubi podrzeć japkę, i podkreślać jaki to z niej terier anarchista. Zwykłą ale i ważną dla mnie rzeczą było, aby wychodzenie za płot, dosłownie, wychodzenie na spacer było w miarę spokojne, bez zbędnego szarpania i napiętej smyczy. Zaczęłyśmy nad tym pracować i teraz wychodząc z domu, smyczy nawet nie biorę do ręki, wychodzimy w spokoju za furtkę i prosto do lasu, bez ciągnięcia, bez frustracji. Egzystowanie z psem jest naprawdę świetne, chyba jedna z najprzyjemniejszych rzeczy w życiu z psem. Praca trwa nadal, i wierzę że coraz bardziej przypomina to dobry team :)
Liczę że ktoś przeczyta moje wypociny, a jeśli jest to zbyt nudne to chociaż żądajcie zdjęć :P
Mój plan (haha ja i plany) na najbliższy czas… na jutro, grooming, kąpanie czyli wszystko co najgorsze, później mam nadzieje sensowne zdjęcia, na razie reszty nie zdradzę :)
Także do następnego posta.
______________
Ale może skupmy się teraz na moim psie, w końcu to jej blog. … Dobra, przyznajcie że czekaliście na mordę tego diabła
Liczę że ktoś przeczyta moje wypociny, a jeśli jest to zbyt nudne to chociaż żądajcie zdjęć :P
Mój plan (haha ja i plany) na najbliższy czas… na jutro, grooming, kąpanie czyli wszystko co najgorsze, później mam nadzieje sensowne zdjęcia, na razie reszty nie zdradzę :)
Także do następnego posta.
Jak widać jednak przeniesienie się na wordpress było złym pomysłem, myślę że większość z was się przyzwyczaiła do tego bloga, albo jestem w błędzie i faktycznie nikt nas już nie chce czytać.
Tak czy owak, przekopiowałam tu najnowszy post i myślę że kolejne również będą tutaj.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


















