środa, 26 grudnia 2012
*
Coby nie owijać w bawełnę, prezent bardzo udany ♥ Spodziewajcie się teraz większej ilości, mam nadzieje ładnych zdjęć :) Jutro cd reaktywacji czyli największy mój wróg, Dotkowe kudły, obym dotrwała do końca z trymowaniem, a w piątek spacering na mokotowskich.
poniedziałek, 24 grudnia 2012
Bardzo w skrócie
Meldujemy się świątecznie, brak aparatu to i jakoś pisać się nie chce, u nas nic nowego. Dociak prezent dostanie niestety trochę spóźniony, ale zrobimy wielką reaktywacje, ze zdjęciami, nową fryzurą, i czymś jeszcze co ciekawego wpadnie mi do głowy :)
Tak więc Wesołych Świąt dla wszystkich!
Tak więc Wesołych Świąt dla wszystkich!
niedziela, 2 grudnia 2012
Ultra
Westik znów pokazuje jakim to jest aktywnym i myślącym(!) pieskiem. Może i dziwne, ale wczoraj wstałam zabójczej 8:00, co poskutkowało 'ożywiającym' spacerem o godzinie wcześniejszej niż zwykle. Wchodzimy w las i puszczam piese ze smyczy, oczywiście z pełną kulturką Dot siedzi przy nodze i czeka na zwolnienie. No i się zaczyna szał ciał. Miło było popatrzeć jak jest taka szczęśliwa, wesoło hasa, i co najważniejsze jest zainteresowana mną. Rzut piłką i mały biały pocisk pruje ze zdwojoną mocą, chętnie wracając ze zdobyczą do mnie. Równie chętnie odbija się od drzew, i słucha, tak słucha mnie :) Od jakiegoś czasu pracujemy nad 'zachowywaniem się', ponieważ mały westik jest bardzo dużą zadziorą, lubi ganiać rowery, szczekać na ludzi i psy, nawet jeśli są od niej 5 razy większe, i podbiegać sobie tak o do ludzi. Ja podbiegaczom mówię nie, dlatego też nasza praca w końcu przynosi efekty, Doć zaczyna się już hamować kiedy upominam ją o siedzeniu przy nodze, podczas gdy ona z chęcią by już obszczekała np idącego z dala od nas psa, kolejnym etapem jest trzymanie się mojej nogi i nie uleganie pokusie podbiegnięcia do mijającego nas człowieka. I udaje się, bardzo ładnie z zadartą główką patrząc na mnie, niczym wesoły kucyk idzie szczęśliwa przy nodze, potem nagroda i można powiedzieć, posłuszny pies. Oczywiście początki były trudne, i nadal nie udało mi się wyeliminować u niej biegania za rowerami, ale jest już za to w stanie ze spokojem siedzieć i nie frustrować się tym że trzymam ją, w takiej sytuacji, z czasem zrozumie że korzystniej jest olać rower.
Coby post nie był taki pusty, dałam wam obrzydliwe zdjęcie z telefonu, ale musi wam wystarczyć.
No i z okazji że już mamy grudzień to chyba mogę się już pochwalić że w ferie znów zagościmy w Annówce :)
Coby post nie był taki pusty, dałam wam obrzydliwe zdjęcie z telefonu, ale musi wam wystarczyć.
No i z okazji że już mamy grudzień to chyba mogę się już pochwalić że w ferie znów zagościmy w Annówce :)
sobota, 24 listopada 2012
Tap'owanie z mózgiem
Jesienna refleksja wyłoniła przed Wami, nasz kolejny mały, wielki sukces, jakim są vaulty. Jak tytuł wskazuje Doć zaczęła używać mózgu do tap'owania, 'tap' czyli komenda, myślę że już zakodowana w główce, zaczęła być chyba dobrze interpretowana przez sucz. Ponieważ drugim priorytetem związanym z odbiciami, były dla mnie te od drzewa, szybko do nich doszłyśmy, i nie powiem, byłam miło zaskoczona kumatością Dot. Co prawda robiła je trochę jak połamaniec, ale robiła. Podchodząc bliżej do sprawy, i do puenty posta, włączyłam do tego piłkę, i celem odbicia dla psa, była własnie piłka, o co mi chodziło. Tak więc tap'owanie nabrało sensu, kiedy pies odbijał się po to żeby piłkę złapać, a nie po to żeby 'zaliczyć' drzewo kończynami i zeżreć nagrodę. Haha, co dziwne widziałam nieprawdopodobną energie i zainteresowanie, podczas wykonywania tej komendy, teraz drzewo jest najfajniejsze kiedy można się od niego odbić!
wtorek, 23 października 2012
niedziela, 14 października 2012
Autumn reflection
Zebrało mnie na małe refleksje, w związku że jeszcze nie udało mi się zrobić planowych jesiennych zdjęć, a żeby podtrzymać naszego bloga przy życiu, napiszę co nieco co się tak z grubsza u nas dzieje.
Nasz długo prowadzony, bo już ponad roczny blog, w swoich początkach odsłaniał to jak nie wierzę w swojego psa. Mam na myśli tutaj jedną z naszych przygód szkoleniowych, kiedy to uznałam że mój pies jest nie taki, co było jedynym wytłumaczeniem na to że się 'nie da', a inne psy, inne niż westy robią to. Tak na dobrą sprawę to chyba nawet nie próbowałam, miało być, a skoro nie, to pies się nie nadaje, nie będziemy do tego wracać, pogódźmy się z tym. Tak, taki tok myślenia mam nadzieję że mi nigdy nie wróci, jeśli ktoś czytał naszego bloga regularnie, być może pamięta jak pisałam z widocznym zniechęceniem do mojego psa w treści posta, że tego Dot nie zrobi, zostawię to na przyszłość. Nazwałam to 'rewolucjami powietrznymi', a konkretnie chodziło o błahe dla niektórych vaulty. Niby takie nic, pies się odbija od ciała wielkie mi co, może i tak, ale bardzo chciałam żeby mój pies umiał i chciał coś takiego robić, a za każdym razem tłumaczyłam sobie godząc się z tym że się 'nie da'. Teraz po roku czasu co jest dla mnie czymś bardzo niezwykłym kiedy mogę powiedzieć, że mój pies robi vaulty, i tak jak wiele razy już to mówiłam, i teraz powiem, że nigdy bym nie pomyślała. Posłużyłam się tu przykładem vaultów, ponieważ są one myślę naszym ogromnym sukcesem, ale tyczy się to też wielu innych rzeczy z Dotką związanych, dlatego właśnie będziemy próbować cały czas robić więcej, nie rezygnować i żyć bez ograniczeń, bo Dotka to nie tylko west, Dotka to pies który jest po prostu inny niż wszystkie :)
Nasz długo prowadzony, bo już ponad roczny blog, w swoich początkach odsłaniał to jak nie wierzę w swojego psa. Mam na myśli tutaj jedną z naszych przygód szkoleniowych, kiedy to uznałam że mój pies jest nie taki, co było jedynym wytłumaczeniem na to że się 'nie da', a inne psy, inne niż westy robią to. Tak na dobrą sprawę to chyba nawet nie próbowałam, miało być, a skoro nie, to pies się nie nadaje, nie będziemy do tego wracać, pogódźmy się z tym. Tak, taki tok myślenia mam nadzieję że mi nigdy nie wróci, jeśli ktoś czytał naszego bloga regularnie, być może pamięta jak pisałam z widocznym zniechęceniem do mojego psa w treści posta, że tego Dot nie zrobi, zostawię to na przyszłość. Nazwałam to 'rewolucjami powietrznymi', a konkretnie chodziło o błahe dla niektórych vaulty. Niby takie nic, pies się odbija od ciała wielkie mi co, może i tak, ale bardzo chciałam żeby mój pies umiał i chciał coś takiego robić, a za każdym razem tłumaczyłam sobie godząc się z tym że się 'nie da'. Teraz po roku czasu co jest dla mnie czymś bardzo niezwykłym kiedy mogę powiedzieć, że mój pies robi vaulty, i tak jak wiele razy już to mówiłam, i teraz powiem, że nigdy bym nie pomyślała. Posłużyłam się tu przykładem vaultów, ponieważ są one myślę naszym ogromnym sukcesem, ale tyczy się to też wielu innych rzeczy z Dotką związanych, dlatego właśnie będziemy próbować cały czas robić więcej, nie rezygnować i żyć bez ograniczeń, bo Dotka to nie tylko west, Dotka to pies który jest po prostu inny niż wszystkie :)
niedziela, 30 września 2012
Odkurzamy
Troszeczkę jakby dawno nie było posta, wyrobiłam się chociaż na jedyny post wrześniowy.Nie działo się u nas za wiele, ja wróciłam do szkolnej rzeczywistości, Dotka miała swoją (mam nadzieję) ostatnią cieczkę, w tym czasie dość sporo zarosła, a dziś musiałam się zmierzyć z jej kudłami i doprowadzić to jakoś do ładu. 3 godziny, i Dot znów jest tym kochanym szczurkiem nie przypominającym westa :)
piątek, 31 sierpnia 2012
Crazy aka Smart
Moje małe słodkie westie znów błyszczy inteligencją, i czas już pochwalić się na własnym blogu niedawno skonstruowanym filmem 'wakacyjno-sztuczkowym'. Jutro wybywamy do Wawy, socjalizować się na DCDC :)
________________________________________
I jeszcze taki mały OT apropo waszych pytań w komentarzach, odpowiedź zapewne nie jest odczytywana, tak więc prosiłam aby pytać mnie na gg, jeśli ktoś ma do mnie jakieś pytanie i mi je zada, odpowiem bezpośrednio, nie mam zamiaru biegać po innych blogach, bo to chyba wam zależy na odpowiedzi ;)
czwartek, 23 sierpnia 2012
News
Na obozie zdałam sobie sprawę, że praca z klikerem jest naprawdę fajna i efektowna,
a kliker jaki posiadałam to zdecydowanie nie to, w związku z tym zamówiłam tradycyjny kliker, który ma zupełnie inny dźwięk niż nasz soft, co dziwne nie jest. Tak samo też praca z takim klikerem jest fajniejsza, pies lepiej reaguję i są rezultaty w pracy. Kształtowanie bardzo mi się spodobało, fajnie jest zobaczyć jak pies myśli, wyciąga w pewien sposób 'wnioski'. Nawiązując jeszcze do klikera, dziś zrobiłyśmy kontynuacje tego co zaczęłyśmy na obozie, mianowicie wchodzenie czterema łapami na miskę, nastawiałam sie na stopniowe klikanie, bo o ile przednie łapy na misce jak stanęły tak stały, to tylne nie dawały jakichkolwiek oznak, aby tej miski dotknąć. Ale cóż, jak się ma genialnego psa to w jednej sesji wejdzie ci czterema... hmm tak było :P (że niby mój pies jest genialny?) Co mnie zdziwiło ale zaraz doszła trzecia łapa, a za nią czwarta :)
a kliker jaki posiadałam to zdecydowanie nie to, w związku z tym zamówiłam tradycyjny kliker, który ma zupełnie inny dźwięk niż nasz soft, co dziwne nie jest. Tak samo też praca z takim klikerem jest fajniejsza, pies lepiej reaguję i są rezultaty w pracy. Kształtowanie bardzo mi się spodobało, fajnie jest zobaczyć jak pies myśli, wyciąga w pewien sposób 'wnioski'. Nawiązując jeszcze do klikera, dziś zrobiłyśmy kontynuacje tego co zaczęłyśmy na obozie, mianowicie wchodzenie czterema łapami na miskę, nastawiałam sie na stopniowe klikanie, bo o ile przednie łapy na misce jak stanęły tak stały, to tylne nie dawały jakichkolwiek oznak, aby tej miski dotknąć. Ale cóż, jak się ma genialnego psa to w jednej sesji wejdzie ci czterema... hmm tak było :P (że niby mój pies jest genialny?) Co mnie zdziwiło ale zaraz doszła trzecia łapa, a za nią czwarta :)
Teraz trochę moich refleksji spacerowych o których dawno nie wspominałam. Otóż wiele razy narzekałam na nasze przywołanie, oraz ogólne posłuszeństwo. Doti jest psem myśliwskim i ma swój instynkt o którym się wiele razy przekonałam, nie usprawiedliwia jej to oczywiście od bycia posłusznym psem. Przywołanie myślę że się poprawiło, chociaż nie jest to 100% Natomiast bardziej cieszy mnie fakt że Doti nie jest już wiecznym podbiegaczem, potrafi skupić się na mnie, i na tym czego ja od niej chcę na daną chwilę, a nawet zatrzymać w czasie zainteresowana kieruje się do ludzi np.
Mam nadzieje że lubicie czytać :>?
sobota, 11 sierpnia 2012
Po Obozie
Między 30.07 a 04.08 trwał nasz długo oczekiwany Obóz GRAF. Na obozie było naprawdę świetnie, w Annówce było nawet fajniej niż się spodziewałam. Świetne towarzystwo i atmosfera, zajęcia fajnie prowadzone, było bardzo sympatycznie :) Dla Doti był to nowy sprawdzian i doświadczenie, obce miejsce, dużo psów, brak stałych domowników, prócz pańci. Agility, pierwszy raz ujrzany na oczy tor, i masa ciekawych nieznanych w około rzeczy, praca na agility nie wyglądała może bajecznie, ale to w końcu tylko 5 dni, nasz pierwszy obóz, nie oczekiwałam cudów, a mimo to jak to z opinii innych wynika, ponieważ ja jestem bardzo krytyczna w stosunku do swojego psa :P ładnie pracowała, jednego dnia super śmigała po krótkiej sekwencji nakręcona na szarpak, na obi i sztuczkach szybko się wyłączała, ale wina mało motywujących smaczków, co też uświadomiło mnie o lepsze przygotowanie na następny obóz :) Cieszę się że Dot za klimatyzowała się szybko, i ładnie spała w klatce :)
Czego ja się nauczyłam? Bardzo wiele, o szkoleniu klikerowym, kształtowaniu, trochę o posłuszeństwie, metodach szkoleniowych, a przede wszystkim obie zasmakowałyśmy agiility, i na pewno będziemy to kontynuować.
Popisowy trup
Pierwsza poznana przeszkoda, tunel miękki :)
Obozowy pokój w idealnym porządku :>
Biedny piesek w klatce.
I na łóżeczku pańci :D
Ogółem było zajebiście, i po cichu czekamy na zimę :)
Mała aktualizacja :)
Czego ja się nauczyłam? Bardzo wiele, o szkoleniu klikerowym, kształtowaniu, trochę o posłuszeństwie, metodach szkoleniowych, a przede wszystkim obie zasmakowałyśmy agiility, i na pewno będziemy to kontynuować.
Popisowy trup
Pierwsza poznana przeszkoda, tunel miękki :)
Obozowy pokój w idealnym porządku :>
Biedny piesek w klatce.
I na łóżeczku pańci :D
Ogółem było zajebiście, i po cichu czekamy na zimę :)
Mała aktualizacja :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
