Strony

poniedziałek, 5 marca 2012

Spring is amazing

Jak cudownie jest powiedzieć że już jest wiosna, ta na którą czeka się zaraz kiedy nasz zimowy, feriowy czas się kończy Ale dlaczego niesamowita? Wraz z tym jak wiosna zawitała w naszej okolicy, my same zaczęłyśmy czuć ten wiosenny power, większe chęci do pracy, a właściwie współpracy. Od razu jest większa chęć na długie spacery na których można długo przebywać, słońce dotrzymuje nam towarzystwa i umila spacery, jakże urozmaicone i zorganizowane. O tym że ja mam większe chęci mogę niezaprzeczalnie stwierdzić, lecz na jakiej podstawie stwierdzam że wiosna przyniosła Doti większe chęci? I to właśnie z przyjemnością powiem.
Zauważyłam wyraźnie że poprawiło się przywoływanie, i co najważniejsze skupianie na mnie. Czasem po prostu patrzy mi w oczy, czasem po prostu merda ogonkiem kiedy do mnie podchodzi, lub kiedy wykonuje jakąś komendę, to jest jak najlepszy sygnał dla mnie, że Doti czuje chęci do współpracy, ufa mi, i daje do zrozumienia że tworzymy Zgrany Team. Aport, aport traktujemy jako najlepszą zabawę, którą także kształtowałam aby była tą najlepszą zabawą polegającą na biegnięciu po aport, i wracaniu z aportem do mnie, i tak właśnie jest. Spacer z piłką którą wzięłam pierwszy raz wczoraj był świetnym spacerem, "Gonić!" ot motto teriera, ale Dot wie że najlepsza zabawa się nie kończy kiedy przyniesiemy do pańci piłeczkę, więc aport to jest świetna zabawa!
Czasem nawet podziwiam jak te krótkie nóżki dają radę biegać za aportem w tą i z powrotem z wyraźnie dużą satysfakcją, którą odczuwam także ja. Posłuszeństwo, taka prosta sprawa, a jednak wiele osób ma z tym problemy, Doti także nie była oazą spokoju w miejscach rozpraszających. Wczoraj wybrałyśmy się na popołudniowy spacer na ulicę, taka mała odmiana ;) Chodzenie przy nodze jest czymś cudownym, idzie idealnie z luźną smyczą na tyle ile ja jej pozwalam, ale to mamy opanowane już od dłuższego czasu, większym problem natomiast są różne bodźce zewnętrzne, a dokładnie psy, idąc ulicą przechodzi się koło przeróżnych posesji, i naturalnie na większości z nich są psy. Co więc wtedy? oczywiście że Doti musi szczekać, nie może przejść obojętnie. Ale od jakiegoś czasu razem ze skupianiem uwagi polepszyło się właśnie ignorowanie psów. Pomagamy sobie smaczkiem i ładnie idziemy przy nodze, nie zwracając uwagi na rozpraszające psy, i udało się! coraz lepiej to wychodzi, równie podobne sytuacje zdarzają się w lesie, przy rowerach, ludziach i innych psach, ostatnim razem tak się złożyło że biegała po lesie grupa ludzi, za każdym spotkaniem z jednym z nich, D była łapana, ale co wtedy się działo- po prostu szał, ciągnięcie, szczekanie itd. Krótka sesja przy kilku okazjach i widziałam postępy, tak szybko? sama się dziwie, ale też padam z zachwytu i zastanawiam się co jeszcze kryje ten pies!
Jest jeszcze coś z czego jestem ogromnie dumna, otóż nasze pseudo 'dostawianie' było tylko siadaniem przy nodze, i było to siadanie około 20-30cm od mojej nogi, nie liczyłam na coś więcej, zakładałam że Dot po prostu nie zakuma, a ja nie będę w stanie tego zmienić. I to co doprowadziło mnie do takiego zachwytu i dumy to to że, przy własnie powtarzaniu tego siadania przy nodze, Doti się przykleiła!!! nigdy nie wierzyłam że w ogóle może się to stać, a jednak Doti wciąż coraz bardziej zaskakuje, widzę wyraźnie większą bliskość między nami. I jeszcze taki plusik że nasz przeskok przez plecy w końcu zmienił się także w wskok na plecy, kolejna cudowna nowina.

czwartek, 1 marca 2012

Happy Third Birthday

01.03.09- Tak własnie wtedy w Tomaszowie Lubelskim na świat przyszły 3 białe kuleczki, jedną z nich była własnie Doti, i własnie wtedy nadszedł czas na szczeniaka.

Wielka chęć małego, rasowego i własnego psa spowodowała dość dużą niewiedzę co do tej kwestii. W efekcie jest to pies bez rodowodu, nie wiadomo kim byli rodzice itd. Ten impuls spowodował wiele innych ubytków, takich jak niewiedza w prawidłowym żywieniu psa (czyt. Pedigree) szkolenie, tu nie było tak strasznie, ale mogło być lepiej ;) Pielęgnacja, tak niema to jak mieć szorstkowłosego psa, westa i nawet nie wiedzieć że trzeba z nim chodzić do fryzjera, ale nastąpił ten
W drodze do nowego domku :)
przełom kiedy Dot skończyła rok, o dziwo było to nawet trymowanie, ale co z tego jak kolejne 3 wizyty skończyły się goleniem.

Ale co potem, po 3 goleniach, karmieniu syfem?...wtedy kiedy jeszcze wszystko dało się naprawić, nauczyć, trafiłam na forum, forum zmieniło mnie radykalnie-na lepsze rzecz jasna, teraz na psi świat patrzy się od innej strony innymi prawami- tymi lepszymi ;)



Co się zmieniło? bardzo wiele, od już 2 lat wszystko wygląda inaczej.
Doti dieta-czyli pedigree, chappi i inne marketówki-aktualnie je acane/pro plan, naturalne gryzaki itd.
Pielęgnacja-golenie, niewiedza na temat westków-teraz trymowanie, kąpanie adekwatnym do jej rasy szamponem.
Nudne spacery-kiedyś takie własnie były to tu to tam, zawsze nuda w sumie byle co, teraz spacery są urozmaicone, dużo szkolenia, więcej energii, i fajny zorganizowany spacer.














Wszystko co się zmieniło zmieniło się na lepsze :)  Dot na swoje 3 urodziny dostała także prezent o czym ja nie mogłabym zapomnieć ^^ zdziwiłam sie kiedy wyszłam z zoologa z wielką siatą- dla psa O.o?  A dokładnie
2 x ucho królicze
2 x ogon wołowy
Paluszki-żwacze
10 szt. kurzych łapek
paczka suszonych chrząstek czy coś w podobie :P
+ gratisik bidon na wodę Dog Chow, przyda się ;)


Wszystkiego najlepszego mój Biały Diabełku! <3

sobota, 11 lutego 2012

Jak to wygląda?

Jak wygląda nasz dzień? Oczywiście mówimy tutaj o zimowym weekendzie, lato to już zupełnie co innego.
Nasz dzień np ten dzisiejszy, rozpoczyna się około godziny 10:00 kiedy obie otwieramy oczy i patrzymy na siebie, z radością i myślami co tu dziś porobić. Ja wywlekam się z łóżka, Doti także zeskakuje i jest radosna że ja 'już!' wstałam. Wypuszczam Doti do ogródka na siku, po powrocie czeka na nią śniadanie. Ja po zjedzeniu śniadania, ubraniu się itd, zaczynam szykować nas na spacerek, Dot już wie co się święci, wystarczy że wezmę saszetkę do ręki. Kroje parówki, ser żółty, wszystko pakuje do torebki foliowej, dorzucam jeszcze trochę suchego, pakuje do saszetki i smaczki gotowe. W przedniej przegrodzie saszetki mam zwiniętą linkę, a widząc już podekscytowanie białasa, idę do pudełka z Dotkowymi akcesoriami. Zaczynamy się ubierać, Doti siedzi koło mnie w przedpokoju i patrzy jak pańcia owija się szalikiem, i czeka cierpliwie na wyjście, jeszcze tylko saszetka na pas, smycz przypięta i wychodzimy. Jest szał, szybko, szybko trzeba dociągnąć panią do furtki, wtedy grzecznie Dot siedzi i czeka na otwarcie tego "spacerowego przejścia". Idziemy kawałek i jesteśmy w dobrze znanym nam lesie, dochodzimy głębiej i następuje, zmiana smyczy na linkę. Wtedy rozpoczyna się wąchanie, załatwienie potrzeb fizjologicznych, i w końcu nasza spacerowa praca. Nie zawsze wygląda ona tak samo, ale trzymając się dzisiejszego dnia: Zostawanie, trochę chodzenia przy nodze, równanie, skupianie uwagi i przywołanie of kors, przy czym używana teraz linka bardzo pomaga. Trochę luzu, aportowanie patyków, ćwiczenie komendy zwalniającej, zabawa, szarpanie się, czyli wszystko co miłe :).  Pod koniec dzisiejszego spaceru, kiedy w lesie była błoga cisza, zero rozproszeń, natchnęła mnie myśl dotycząca naszej komendy "kółeczko" komenda ta była wykonywana w jedną stronę zazwyczaj lewą, pomyślałam że warto wprowadzić jakieś ukierunkowanie, tak więc przy tym idealnym skupieniu wprowadziłam "Left" i "Right" naprowadzaniem, szło nawet fajnie jak na pierwszy raz, ale jako pierwsza sesja, która ma na celu rozpoznawanie, była krótka.
I z entuzjazmem skierowałyśmy się w stronę domu, lekkim truchtem. Po powrocie w czasie gdy ja zdejmuję wszelkie zimowe ciuchy, Doti czeka na mnie, i razem ze mną idzie do pokoju. Po takim spacerze Dotasek myśli o spaniu i to także czyni ;) ja odpoczywam, sprawdzając blog i forum, bądź nachodzi mi wena twórcza.

Ponieważ soboty jeszcze dużo zostało a na drugi spacer było już ciemno, to poszłyśmy na nasz ogródkowy slalom, slalom pomiędzy nogami to nie to samo, więc znów wzięłam parówkę i zaczęłyśmy slalomowanie:
prędkość fajna, nie tak leniwie, lecz nawet energicznie, czasami zdarzało się jej ominąć tyczki, ale ogólnie ładnie biegała. Nie mogłam jej jakoś bardziej nakręcić, wzięłam szarpak i ku mojemu zdziwieniu, dostała mega poweru, pięknie, szybko slalomowała,  i to na sam rzut szarpakiem DOTI PRACUJE NA ZABAWKI! mega sukces mega Dot!

I znów byłam w kakadu i kupiłam aport ^^




PS: Co do rysunków to nie robię ich na zamówienie, bynajmniej na tą chwilę.

czwartek, 9 lutego 2012

Rzeczy ważne i ważniejsze

Na wstępie stwierdzam iż ten rok może być naprawdę udanym rokiem. Zaczęty bardzo pozytywnie, wspólna praca, pogłębianie więzi, i optymizm na całego. Aprops optymizmu, w tym roku jedziemy na obóz z psem zaliczka już poszła, obóz zapowiada się super, agilitowy oczywiście.



A konkrety:
Obóz GRAF
IV turnus 31.07-04.08 super grupka.

Do obozu jeszcze dużo czasu, ale jest kilka rzeczy które trzeba powoli realizować
* Klatka, zakup jej i nauka przebywania w klatce
* Popracowanie nad przywołaniem
* Agresja niema u nas miejsca, lecz terierkowy charakter trzeba lekko przyhamować.
* Większe skupianie uwagi na mnie, nakręcanie na zabawki

To takie punkty do realizacji przed obozem, a potem w końcu posmakowanie sportu.
____________________________________________________________________________
                                                                                 


Dziś zaczęła się cieczka co też oznacza mniej intensywną pracę, i spacery na lince. Do naszych ostatnich postępów, chociaż już trochę dawno, można dopisać target nosem "NOS" targety to chyba ulubiona sztuczka, a szczególnie ta przednimi łapami ^^

piątek, 3 lutego 2012

REAKTYWACJA

Ostatni post był jeszcze w styczniu, i filmikami zakończył nasz blogowy miesiąc. Mamy luty więc czas na odświeżenie i nowy post. Miałyśmy małą przerwę w naszej pracy, aby Doti zregenerowała  siły i motywacje do działań, bo  jak wiemy nie jest ona pracusiem, tylko terierem I wraz z zakończeniem ferii, kiedy to trzeba powrócić do tej szkolnej rzeczywistości (nie zapominają o tej psiej oczywiście) nie pracowałyśmy, na spacery także nie było czasu plus jeszcze mróz, ale Doti z braku spaceru mi domu nie rozniesie, więc nie mam się co martwić. Ale po tygodniu zbliżając się do weekendu, uznałam że wystarczyła nam ta przerwa, i wracamy do działań. 
Napadało sporo śniegu, teraz niestety jest bardzo zimno.
                      

 Aporty... cóż nakręcamy na szarpaki, i są coraz lepsze efekty ^^




 Nom i to chyba tyle, jutro mam zamiar wstać wcześniej, muszę Doti wytrymować i wykąpać, tak więc zaraz zmykam ^^ Mamy także w końcu pewne plany na wakacje! mam wypatrzony obóz, więc jak wszystko dobrze pójdzie to w końcu posmakujemy prawdziwego Agility.


poniedziałek, 23 stycznia 2012

Zgrany Team

Ja miło kiedy w końcu mogę powiedzieć że tworzymy Zgrany Team!
Kilka filmików z naszej współpracy
A i zaktualizowałam zakładke "Doti"

     


                            

środa, 18 stycznia 2012

Pozytywizm


Ferii jeszcze mamy dużo, trzeba jakoś wykorzystać ten wolny zimowy czas. Na razie spędzamy je na aktywnych spacerkach,  w lesie nie niema zbyt wielu rozproszeń w ćwiczeniach spacerowych Dot jest skoncentrowana na mnie. Od przed wczoraj ćwiczymy równanie, a konkretnie siadanie przy nodze, mamy za sobą 3 sesje, jestem zadowolona z postępów, chociaż mam nadzieje że w końcu będzie siadać jeszcze bliżej mojej nogi. Równie dobrze idzie nam zostawanie, co prawda nie jest to rzecz nowa, ale coraz dalej odchodzę i wydłużam czas. Tak więc czując pozytywizm będziemy nadal szlifować i kontynuować nasze szkoleniowe zmagania.






Co do Agility może poniektórzy wiedzą że dążę do tego mimo że nie mamy zbytnio na razie możliwości spróbowania tego sportu na poważnie, zadowalamy się hopkaniem przez nogi tudzież własne hopki, ćwiczymy slalom, swoją drogą chyba czas żeby skorzystać z naszego ogródkowego slalomu. Jedynie palisady i wszelkie kładki są nam obce, ale na pewno to zmienimy jesli tylko będzie taka możliwość.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Psiary

Kolejne spotkanie z psiarzami, a właściwie psiarami :) na Polach Mokotowskich.
Tym razem spotkałyśmy się większą grupką, a dokładnie 3 sucze, Etna Dora i Doti i jeden Scooby
Dot jak to zadziora każdego chciała zagryźć, nie uczestniczyła w każdej zabawie, może ze względu na dużą Dorę, i dość specyficzny rodzaj zabawy, ale jedną rundkę nawet pokusiła się pohasać z długołapami.






A kiedy już uznała że wystarczy, stała koło mnie zadowolona.



Ze Scoobem się chyba polubili, i razem co nieco powąchali.

Ogólnie Dota zachowywała się spoko, nawet odwoływanie szło już lepiej, w obecności psów, skupiała się na mnie, z czego się ciesze, liczę że następnym razem będzie w lepszym humorze do dłuższej zabawy



Dora i Scooby




W powrocie z PM zatrzymałyśmy się w innej części Warszawy u babci, tam też wyciągnęłam Dote, i nakręcałam na szarpak, ćwiczyłam zostawanie, szło już pięknie, mieliśmy nawet widownie z będących tam osób na sankach, więc dodatkowo były ćwiczenia w rozproszeniach, Doti super sobie radziła, na ludzi nie zwracała uwagi, od przypadkowych psów się odwoływała, ale też jeszcze nie jest to perfect, mimo wszystko jestem z niej dumna, a w ogóle to mamy nowy polarowy szarpaczek od Oli Dorowej





sobota, 14 stycznia 2012

Ferie!

 No to zaczynamy Ferie, dziś był oczywiście aktywny spacerek, ćwiczymy sobie zostawanie, i aporty, szarpaczek się w miarę sprawdza. No a Dot.... Dot wspaniale pracuje! Robimy tez kontakt wzrokowy, żeby się zbyt nie skupiała na smaczku. Odwoływanie jedynie nie idzie najlepiej, ale pracujemy nad tym. Aport idzie już super, dziś jak rzuciłam jej sznur, to jakoś zniknął on nam z pola widzenia, więc Dot szuka i szuka, ja odeszłam na bok, nic nie mówiąc, patrze a Dotasek stoi ze sznureczkiem i rzuca mi go pod nogi byłam z niej dumna, wymiziałam, chwile się poszarpałam, Dot się cieszyła, widać było że ma motywacje i daje jej to radość. Znów ćwiczyłyśmy też slalom, idzie już naprawdę szybko, a jak naprowadzam szarpakiem to już w ogóle super! Więc sucz się wybiegała aportując, no i mimo że nasze spacery nie są długie, bo nie mamy za bardzo gdzie chodzić, to są bardzo urozmaicone, i po takich ćwiczeniach umysłowo-fizycznych Dota jest wybiegana zadowolona i wymęczona  jak to się mówi "nie ilość a jakość" 



Jak ja kocham tą mordkę z sznureczkiem, a szczególnie że już się mocno nakręciła na zabawki ^^ Ogólnie jest pozytywnie, jutro znów się wybieramy na Pola Mokotowskie
licze że będzie fajnie, jeszcze dziś musze Dotke trochę ogarnąć żeby jakoś wyglądała ^^